Atak bakterii na Pterophyllum altum

Jak doszło do zakażenia?

Ryby przywiozłem 23-11-2014. Czekał na nie baniak, który jest opisany tutaj: http://hodowlapirania.pl/akwaria-ozdobne/biotopy/. Wszystkie ryby, które są tam opisane wylądowały w tym zbiorniku w ciągu 2 tygodni. Tak wiem to bardzo nieprofesjonalne posunięcie, ale z różnych względów nie było wtedy innej możliwości. Profesjonalne czy nie okazało się, że miałem szczęście bo nic złego się nie stało. Ryby sobie pięknie rosły. Sielanka trwała aż do marca. To 3 miesiące i nikt przecież tak długo kwarantanny nie prowadzi więc nie wyrzucam sobie tego nieprofesjonalnego zachowania. W marcu postanowiłem zmienić oświetlenie na LED. Tak też zrobiłem. Jednocześnie zacząłem do osmozy dodawać trochę kranówki. Dotychczas było czyste RO. Jednak wiadomo pH zaczęło spadać a ze względu na to, że w tym zbiorniku są tez Sturisomy panamense to nie chciałem żeby spadło poniżej 6. Ryby pięknie żerowały i cały czas ładnie rosły. Następnego dnia po zmianie oświetlenia jakby piorun strzelił. Ryby zrobiły się płochliwe i to tak, że strach było przechodzić obok akwarium. Po założeniu ledów wiadomo na dnie powstają refleksy świetlne od poruszającej się powierzchni wody. Myślałem, że to jest powodem płochliwości. Myślałem sobie: „e co tam? Przyzwyczają się i im przejdzie”.  Niestety okazało się inaczej. Po dwóch dniach zauważyłem, że dwie z ryb mają białe wypryski. Jedna miała w dziurkach od nosa a druga u podstawy płetwy grzbietowej. Skąd się wzięło zakażenie? Nie wiem. Nie doszło nic nowego do akwarium poza kranówą. Są różne możliwości:

1. ryby były zakażone cały czas a bakteria ruszyła jak przeżyły stres związany ze zmianą oświetlenia

2. bakteria dostała się do akwarium z kranówą a stres związany ze zmianą oświetlenia spowodował osłabienie ryb i ciąg dalszy wiadomy

3. bakterie przywędrowały z pokarmem (karmiłem mrożonkami – artemia, czarny komar, wodzień) a dalej tak samo jak wyżej

Tak czy inaczej mam chore ryby.

Leczenie

Postanowiłem zacząć delikatnie. Podniosłem temperaturę do 33*C i podałem metronidazol w ilości 4g/100l, a później co 12 godzin 2g/100l i tak przez 3 dni. Po 3 dniach podmiana 50% wody i znowu 4g/100l a następnie znowu 2g/100l co 12 godzin przez 4 dni. Po tym podmiana 50% wody i kolejny pełny cykl. Tak więc w sumie na metro były przez dwa tygodnie. Po pierwszej dawce było widać ogromną poprawę. Ryby praktycznie natychmiast przestały być płochliwe. Zaczęły delikatnie pobierać pokarm. Z każdym dniem białe wypryski były coraz mniejsze i było ich mniej. Cieszyłem się jak diabli. Niestety niepotrzebnie. Objawy ustąpiły tylko do pewnego stopnia i dalej ani rusz. Wręcz zaczęło się pod koniec leczenia pojawiać znowu więcej białych syfków. Nie miałem chwilowo innego pomysłu niż po zakończone kuracji podmienić wodę i dać rybom odpocząć. Obniżyłem temperaturę do 28. Niestety nie mogłem im dać zbyt długo odpocząć bo po podmianie wody bakteria zaczęła przyspieszać namnażanie. Postanowiłem podać FMC własnej roboty oczywiście. Głownie z powodu, że był weekend a nie miałem nic innego pod ręką. Nie ma co tu opisywać bo reakcji nie było żadnej a wręcz cały czas się pogarszało. W poniedziałek podmieniłem 50% wody i podałem oksytetracykline. Oksytetracyklinę podałem w ilości 4g/100l. Po 3 dniach Podmiana 50% wody i 3g/100l. Po 3 dniach podmiana i 4g/100l. Po pierwszej dawce tego antybiotyku kolosalna poprawa. Objawy zewnętrzne znikały w oczach. Poprawiło się też zdecydowanie samopoczucie ryb. Objawy ustąpiły znowu do stadium początkowego i na tym się zatrzymały. Niestety pod koniec leczenia bakteria znowu zaczęła atakować. Podmieniłem wodę i postanowiłem dać odpocząć rybom. Niestety dobrze nie jest a mi się skończyły pomysły. Podałem sól oczywiście niejodowaną w ilości 20dkg/100l wody. Po kilku konsyliach :) telefonicznych i internetowych postanowiłem, że jeżeli sól nie pomoże to zacznę podawać Furaginę. CDN

Ten wpis został opublikowany w kategorii Leczenie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.